Tag: pętla na szyi

  • Pętla na szyi #2 – Drzewo

    Pętla na szyi #2 – Drzewo

    Z miejsca zbrodni pozwolono mi zabrać jeden z dziwnych kwiatów, które wyrosnęły z ciała młodej dziewczyny. Alice Mist, jak się okazało była zwykłą studentką trzeciego roku. Nic nie wskazywało jakoby dziewczyna została zaatakowana. Na miejscu nie było śladów walki, a pozycja siedząca, w której ją znaleziono nie była przez nikogo naruszana. Ot jakby nagle zdecydowała się na odpoczynek pod Drzewem Wisielców.

    Z Drzewem wiązało się kilka ponurych historii, z których każda była gorsza od poprzedniej. O historii tej rośliny wiadomo niewiele. To wśród niej wyrosło miasto Nox, główna metropolia Heliokardu, w której kwitł zarówno handel legalny i czarny rynek. Dziwnym trafem wszystkie drogi, które kiedykolwiek powstały zbiegały się właśnie w miejscu, w którym stoi Ono. Przez wiele lat zżyło się z miastem i miało się świetnie, nawet jeden liść nigdy nie upadł z jego korony. Ludzie żyli, umierali a Drzewo stało niewzruszenie w samym centrum rynku. Dziwnym trafem wszelkie niewyjaśnione sprawy zdarzały się w większości przypadków w jego cieniu. Tym razem było podobnie.

    Wszystko wskazywało na to, że dziewczyna wracała samotnie z imprezy w pobliskim klubie i zdecydowała się pójść na skróty przez Rynek. „Zabójstwo” popełniono w okolicach godziny trzeciej w nocy. Pomimo, że z pozoru wyglądało to na poderżnięcie gardła, bardzo szybko okazało się, że rana powstała na skutek zaciśnięcia pętli na szyi Alice. Sznura, a bardziej metalowej linki nie znaleziono. Pomimo moich starań nie byłem w stanie odszukać sprawcy mimo użycia wszelkich moich sił jako medium. Alice nie chciała współpracować…

    Carl

    Idąc ulicą zauważyłem, że dzisiaj ludzie są jacyś niespokojni. Coś musiało się wczoraj stać, ale jak zawsze nie zwróciłem uwagi. Nie miałem samochodu, telewizora ani radia. Moim jedynym źródłem informacji były kontakty z innymi ludźmi. Chodząc po mojej okolicy poznałem wielu ludzi i to właśnie oni informowali mnie o wszystkim co mogło się stać. Tym razem było jednak inaczej, na ulicy nie było prawie nikogo. Zacząłem iść głównym traktem wśród galerii, sklepów jubilerskich i kawiarni. Wstąpiłem na chwilę do piekarni i kupiłem jagodziankę. Od Olafa, miejscowego piekarza dowiedziałem się jedynie, że zeszłej nocy znów ktoś umarł pod Drzewem. To by wiele tłumaczyło, kiedy Ono kogoś zabierało ludzi zawsze ciągło w jego okolice. Nie myśląc dłużej też wybrałem się w tamtą stronę. Już z oddali zauważyłem niewielki tłum na końcu ulicy…

    O, Carl, czyli Ty też już usłyszałeś o morderstwie? – zapytała moja dobra znajoma Hope. Taa, Olaf wspomniał, że coś się stało zeszłej nocy. Zerknąłem w kierunku Drzewa i momentalnie zmroziło mi krew w żyłach, Alice Mist…

    Alice

    Na zegarku wybiła 18 więc szybko ogarnęłam lekki makijaż, uczesałam włosy i użyłam lekkiej mgiełki o zapachu malinowym. Dawno nie byłam w klubie i nie wiedziałam, co na siebie ubrać, ale koniec końców zdecydowałam się na czarną sukienkę. Powietrze tego wieczoru pachniało jak zawsze. Mieszkam w pobliżu cukierni więc słodkie zapachy to codzienność. Ruszyłam w kierunku Devil’s Cave, najbardziej znanego klubu w całym mieście i jedynym położonym niedaleko Drzewa. Za rogiem czekał już na mnie Carl z tym swoim niewinnym uśmieszkiem.

    No hej, gotowy na zwojowanie świata? – zapytałam. Taa, chociaż zastanawiałem się chyba ze trzy godziny czy w ogóle iść. Dobrze wiesz, że jestem introwertykiem… – odparł.

    No weź, nie będzie aż tak źle. W razie czego przecież jestem tu obok i jakbyś za mocno dostał kosza to pójdziemy na shake’a truskawkowego.

    W ciągu dziesięciu minut znaleźliśmy się w środku klubu. Muzyka jak zwykle za głośna, alkohol jak zwykle za drogi, ale przynajmniej atmosfera się nie zmieniła i w dalszym ciągu wszyscy bawią się, jakby jutra miało nie być. Chyba sobie poradzi…

    Sącząc kolejnego drinka zauważyłam, że Carl rozmawia z niebieskowłosą dziewczyną, na oko 20-23 lata. Cóż, wygląda na to, że moja praca na dziś dobiegła końca, przecież jest już dorosły…

    Uhh… to już 2:40, czas wrócić do domu, rano muszę skoczyć na uczelnię. W sumie skrót przez Rynek nie jest chyba złym pomysłem?

  • Pętla na szyi #1 – Medium

    Pętla na szyi #1 – Medium

    Obudziłem się w nocy jak za każdym razem zlany potem. Koszulka, którą miałem na sobie była nim przesiąknięta, ale przyzwyczaiłem się już do takich sytuacji. Od zawsze miewałem problemy ze snem i budziłem się w środku nocy przynajmniej trzy razy w tygodniu.

    Wstałem i zagotowałem wodę w czajniku. Herbata z mlekiem i miodem zawsze koiła moje nerwy podrażnione kolejnym wyrwaniem ze snu. Co tym razem mi się śniło? Jak przez mgłę kojarzę jakiś budynek, przypominający nieco starożytne świątynie. To właśnie w nim znajdował się czarny punkt, który z sekundy na sekundę stawał się coraz większy i pożerał coraz więcej. Pomimo wielu wizyt u psychologów i psychiatrów nie byłem w stanie zidentyfikować źródła problemu. Za każdym razem śniło mi się to samo, zmieniało się tylko miejsce, w którym znajdowało się epicentrum tego dziwnego mroku.

    Ponownie położyłem się w łóżku i tym razem spałem aż do rana…

    Obudził mnie budzik, wskazujący na godzinę 9:30. Czas wstać i przygotować się do wyjścia na miasto. Tym razem czekało na mnie kolejne niewyjaśnione zabójstwo. Wziąłem do ręki telefon i przeczytałem kilka z nagłówków w serwisach internetowych. Młoda dziewczyna zabita pod drzewem wisielców. No tak, kolejna dziwna śmierć w przeciągu kilku tygodni. Zupełnie jakby Nox w nocy zabierało tych, którzy są zbyt nieuważni. Dziewczyna na zdjęciu może mieć około dwudziestu, może dwudziestu pięciu lat. Poderżnięte gardło wskazuje jednoznacznie na morderstwo. No nic, najwyższa pora wybrać się na miejsce zbrodni. Mam nadzieję, że tym razem mnie wpuszczą…

    Dzień dobry komisarzu, nazywam się Jacob Web i chciałbym zobaczyć miejsce zbrodni jeśli to nie problem. Maria dzwoniła, że tym razem faktycznie mogę się przydać. Cóż, tym razem chyba ma rację, z resztą, zobacz sam. Moim oczom ukazał się niecodzienny widok. Z rąk młodej kobiety przez noc wyrosnęły czarne pędy jakiejś nieznanej rośliny. Uwagę przykuwały zdecydowanie złote kwiaty, przypominające lilie, które wieńczyły końce łodyg. Moja praca zawsze polegała na dostrzeganiu tego, czego nie mogli zauważyć zwykli ludzie. Jestem w końcu jednym z najbardziej znanych medium, jakie można spotkać w całym Heliokardzie.