Jacob
Na nagraniach z monitoringu nie zauważyłem niczego dziwnego. Faktycznie, Alice Mist wczorajszego wieczoru zabawiła chwilę w klubie, ale nic nie wskazywało na to, że ktoś ją śledzi czy też dziwnie się zachowuje. Ot, po prostu wyszła… Pytanie, co stało się kilka minut później? Chyba jednak muszę pofatygować się do ratusza.
Lightbringer siedział spokojnie w swoim fotelu tak, jak na początku naszego spotkania. Tym razem sączył jednak Whisky. To chyba wszystko, czego potrzebowałem od Pana, Lucien. Mam nadzieję, że zbytnio nie nadużyłem pańskiej gościnności? Mam przeczucie, że nie widzimy się po raz ostatni.
Nie ma o czym mówić Mówiący z Duchami. Cała przyjemnośc po mojej stronie, już od dawna chciałem z bliska przyjrzeć się jednemu z was. Co do naszego przyszłego spotkania… Nie przestrasz się. –odparł.
Lucien Lightbringer, jeden z najbogatszych biznesmenów w mieście. Źródło jego bogactwa nie jest do końca znane, ale jego imię i nazwisko, a także pseudonim, po którym można go ropoznać wskazują na jedno. Jak tylko uda mi się rozwikłać przypadek Szubieniczki przyjrzę się jego postaci nieco bliżej.
Lucien
Ehh… wreszcie sobie poszedł. Jeszcze trochę i któryś z moich podopiecznych upodobałby sobie jego krtań na dogodne legowisko. Durny starzec… porywa się z motyką na słońce. Sam nie wie, czego szuka a już wkopuje się po same uszy w niezłe bagno. Chciałbym go odwieść od tej historii, ale Drzewo już chyba go sobie upodobało. Ciekawa sytuacja…
Szubieniczka jest młodsza ode mnie i Seraphima, ale to, co w niej siedzi niekoniecznie. Historia o zrozpaczonym kupcu zawiera w sobie ziarno prawdy. Tyle, że zamiast kupca należałoby wspomnieć jedną z najgorszych historii miłosnych w dziejach całego Heliokardu. Działo się to jeszcze zanim Tenebris rozpoczął swoje rządy terroru. Młoda anielica imieniem Ester zakochała się w Mordredzie, Cieniu. Z początku nikt nie wiedział o tym niespotykanym nigdy wcześniej romansie, być może wtedy drzewo nigdy nie wyrosłoby w tym miejscu… aaale znowu się zapędziłem. Cienie to poniekąd odwrotność Stróży, mieszkający bez problemu wśród ludzi, niejednokrotnie łączący się z nimi w pary z powodu umiejętności przybierania czysto ludzkiej postaci.
Ester spotkała Mordreda podczas swojego pierwszego patrolu. Cień został niemalże śmiertelnie raniony przez jednego z naszych. Potajemnie zajmowała się nim podczas każdego wyjścia na ulice miasta. W końcu para zakochała się w sobie i nie byli w stanie dłużej tego ukrywać. Archanioł wpadł w złość i nakazał przyprowadzić oboje przed sąd, który miał zadecydować co się z nimi stanie. Jak okazało się podczas rozprawy, Ester zdążyła już zajść w ciążę z młodym Cieniem, co zupełnie zmieniało rangę sprawy. Sąd zadecydował o straceniu młodzieńca na środku Pustkowia, gdzie zbiegały się niegdyś dwie wielkie rzeki opływające Heliokard. W ostatnich słowach Mordred przeklął swoich oprawców i zapowiedział, że powróci jako coś o wiele gorszego, przepełnionego żalem i nienawiścią do świata, w jakim przyszło mu zginąć. Jakiś czas później Ester urodziła syna, którego nazwano Lisem ze względu na jego spiczaste uszy i rude włosy. Nigdy wcześniej nie widziano hybrydy Cienia i Stróża, dlatego też matka wraz z dzieckiem zostali wygnani na Pustkowie, gdzie niegdyś zginął jego ojciec. W miejscu egzekucji postawiono niedużą chatkę, w której to osadzono anielicę wraz z jej potomkiem. Minęło kilka harionów, a Lis był już niemalże dorosły gdy jego matka popełniła samobójstwo w miejscu śmierci swego ukochanego. Zostawiła synowi list, w którym opisała wszystkie wydarzenia, które doprowadziły do tego momentu. Przeczytawszy go, młodzieniec pochował ciało matki w tym samym miejscu, w którym odebrała sobie życie. Zaledwie kilka dni później na grobie wyrósł czarny wiąz, na którym Lis miał powiesić wkrótce ciała oprawców swoich rodziców…
