Carl, wszystko w porządku? Usłyszałem niby przez sen wypowiedziane w moją stronę pytanie. T..tak, wszystko okej, po prostu ją znałem… chciałem powiedzieć ale z moich ust wydobył się zaledwie dziwny jęk. Nie byłem w stanie wypowiedzieć ani słowa, bo moje gardło było ściśnięte tak mocno, że ledwie zdołałem oddychać. Przed moimi oczyma widziałem jedynie martwe ciało mojej przyjaciółki leżące pod Drzewem Wisielców.
Jacob
Starzy ludzie powiadają, żeby wystrzegać się tej rośliny, że wielu już straciło życie przechodząc zbyt blisko niej. Samo Drzewo zaś nie wydawało się niczym strasznym ani tajemniczym, ot wielki, czarny wiąz. Wróciłem na mieszkanie i zacząłem szukać w Internecie informacji na jego temat. Istniało wiele publikacji zajmujących się tą tematyką, ale żadne z nich nie przybliżyło mi ani trochę tematu, który mnie nurtował. Czy Drzewo samo z siebie może zabijać ludzi, a może w jakiś dziwny sposób zmusza ich do samobójstwa skoro nie znaleziono żadnych śladów walki, jak podano w wiadomościach dzisiejszego popołudnia?
Istniało kilka legend związanych z Szubieniczką jak nazwano roślinę. Pierwsza z nich opowiadała o tym, jak w zamierzchłych czasach zrozpaczony po utracie całego swojego dobytku i rodziny człowiek przeklął ziemię, gdzie został napadnięty. Zostawiony sam sobie wziął sznur i zawiązał pętlę. W okolicy nie było jednak żadnego drzewa. Ze zniszczonej karawany zbudował schronienie, a obok zasadził jedno z nasion wiązu, których nie zabrali bandyci. Zasadzone na ziemi, na której przelano czyjąś krew, drzewo zaczęło rosnąć w zastraszającym tempie. Zaledwie kilka miesięcy później kupca znaleziono powieszonego na gałęzi czarnego wiązu.
Właśnie stąd wzięło nazwę samo Drzewo, na którym od czasu do czasu wieszali się zrozpaczeni ludzie gdy nie pozostawało im już nic innego. Szubieniczka wydawała się wzywać wycieńczonych ciągłą walką ludzi niczym światło ćmę w nocy. Zdarzało się, że w tym miejscu dochodziło do strasznych zbrodni. Przynajmniej na samym początku założenia osady Nox wyrżnięto tam w pień mieszkańców, którzy nie zgadzali się na płacenie haraczu dla bandytów cyklicznie nawiedzających to miejsce. Wraz z rozrostem wioski, później miasteczka a wreszcie miasta, najazdy przestały być problemem dla lokalnej ludności. Wraz z rozwojem rósł także Rynek wokoło drzewa.
Czy to nie dziwne, że każda z tych historii ma Drzewo w swoim epicentrum? Zerknąłem na plan miasta. Zbudowane na planie koła posiadało kilkadziesiąt ulic rozchodzących się z Rynku w niemalże każdym kierunku. Jednym wyjątkiem w zachowaniu symetrii był klub Devil’s Cave. Ten sam, w którym przed swoją śmiercią znalazła się Alice Mist. Spakowałem szybko laptopa do plecaka i ruszyłem na spotkanie z właścicielem.
Wszedłem na zaplecze, jak polecono mi w e-mailu. Przede mną znajdowały się czerwone, a za mną czarne drzwi. Nagle z głośnika nad nimi rozległ się dosyć niski głos. Ach, pan Jacob, zapraszam do środka. Po tych słowach czerwone drzwi otworzyły się szeroko, jakby zapraszały mnie do wejścia. Moim oczom ukazało się całkiem schludne biuro właściciela sieci barów i klubów, Luciena Lightbringera. Dzień dobry Panie Lucienie, chciałbym porozmawiać nieco o Pana budynku i o wczorajszej nocy, jak zapewne się Pan orientuje jestem medium. Niestety w związku z działaniem niewiadomych mi sił nie byłem w stanie skontaktować się z duchem zmarłej Alice.
I myśli Pan zapewne, że może mieć to związek z miejscem, w którym wybudowałem swój klub? Cóż, nie ukrywam, zaburzyłem tym pewien porządek, którym cechowało się to miasto, jednakże miałem ku temu swoje powody, o których niekoniecznie chciałbym teraz rozmawiać. Powiedzmy, że to sprawa osobista pomiędzy mną, a jednym z moich konkurentów. Co do niemożności nawiązania przez Pana kontaktu z duchem zmarłej, obawiam się, że mogło być już za późno, to konkretne Drzewo nie jest normalną rośliną, ale to już pewnie Pan wie.
Wiem aż za dobrze, jeżeli nie ma Pan nic przeciwko to chciałbym przejrzeć monitoring z zeszłej nocy żeby nieco przybliżyć sobie okoliczności, w których znajdowała się denatka tuż przed śmiercią.
Proszę uprzejmie, niech czuje się Pan jak u siebie w domu. Ostrzegam tylko, jeżeli zbyt głęboko wejdzie Pan w tę sprawę wyjście z niej nie będzie już takie łatwe…
Mimo wszystko podejmę ryzyko, w końcu i tak rozmawiam już ze słynnym Świeczką…